Myśli,Słowa,Gesty to....Nic
|
|||||
Mój profilRozważna?Mniej niż kiedyś.
|
Opowiadanie IINajciszej jak potrafił wstał z łóżka, bał się by żaden nawet najmniejszy szmer nie obudził Elizabeth, ubrał się. Miał zamiar szybko opuścić ich mieszkanie, bez pożegnania, jednak nie mógł oprzeć się pukusie, by pocałować ją w policzek. Poruszyła się niespokojnie, przez sekundę myślał, że się przebudzi, lecz ona spała dalej wtulając swą piękną twarz w aksamitną poduszkę. "Teraz albo nigdy" pomyślał. Ruszył ku drzwiom, przez chwile walczyło w nim silne pragnienie, by jeszcze raz odwrócić się i spojżeć na swoją ukochaną, powstrzymała go jednak myśl, że następna chwila może zniszczyć wszystko.Już go namierzyli za godz. lub 2 mogą tu być, nie mógł swoją obecnością narażać Elizabeth na takie niebezpieczeństwo. Nigdy nie wybaczył by sobie, gdyby z jego winy coś jej się stało. Zbyt mocno ją kochał, była dla niego całym światem, wypełniła w nim pustkę. Pustkę chronioną przez tyle lat, jej jedynej udało się przebić przez mur, który budował zapamiętale. To dzięki niej stał się na powrót człowiekiem i teraz miałby pozwolić, by...by zgineła. Nigdy! Zdecydowanym krokiem opuścił dom wsiadł do swojego srebrnego Audi a6 i ruszył prosto w paszcze lwa. Elizabeth odruchowo sięgneła w stronę Henrego, by móc się do niego przytulić, jednak jej ręka miękko opadła na pościel to ją przebudziło. Rozejrzała się po sypialni, zawołała, ale żaden głos jej nieodpowiedział. Zapewne poszedł do sklepu po świeże pieczywo. Uśmiechneła się na myśl o śniadaniu, które dla niej przygotuje. Postanowiła, że z powrotem położy się do łóżka. Henry lubiłczęsto zaskakiwać ją śniadaniem przynoszononym wprost do łóżka. Jednak od chwili, kiedy się przebudziła mineło troche czasu. Spojrzała na wiszący na ścianie zegar. 11.00. Nie ma go już 2 godz. "Gdzie on jest?" pomyślała Już dawno powinien wrócić, przecież najbliższy sklep znajdował się 100 metrów stąd. Wstała zarzuciwszy na siebie jedynie szlafrok i zaczeła poszukiwania kartki, która zawsze zostawiał, gdy tylko musiał gdzieś wyjechać, co, musiała z żalem nie zdażało się rzadko. Nie znalazła jednak żadnego pozostawionego przez niego znaku. "Co to oznacza"? Zastanawiała się. "Może sprawa była tak pilna, iż nie zdążył napisać ani 1 słowa. Nie to wydaje się mało prawdopodobne". Gdy uświadomiła to sobie po raz pierwszy dzisiejszego dnia poczuła ukłucie niepewności. Sięgneła po swój telefon, a gdy wybierała numer Henrego, była 12.00. Z niecierpliwością czekała na połączenie. Sekundy, które mijały były być może jednymi z najdłuższych w życiu. Kolejne sygnały upływały a on nie odbierał. W końcu usłyszała jego głos, lecz nim zdążyła się ucieszyć, zorientowała się, że to tylko jego poczta głosowa. "Tu Henry widocznie teraz jestem zajęty jakąś niecierpiącą zwłoki sprawą. Jeśli to coś pilnego zostaw wiadomość, na pewno oddzwonie.Pa" To moje nowe opowiadanie, mam nadzieje, że będzie wam się podobać;) pzdr
Until I die 21:34:35 11/04/2010 [Powrót] wypowiedz się i oceńxD
|
||||